Powrót do wszystkich

Święty Brat Albert uczy nas widzieć człowieka

Święty Brat Albert uczy nas widzieć człowieka
  Ogólne

17 czerwca 2026 r., w dniu wspomnienia św. Brata Alberta Chmielowskiego – patrona Caritas, w Sanktuarium Ecce Homo w Krakowie gościli pracownicy i wolontariusze Caritas oraz uczniowie szkół Caritas Archidiecezji Krakowskiej.

Spotkanie rozpoczęła uroczysta Msza Święta, koncelebrowana przez ks. Bartosza Zaborowskiego, ks. Łukasza Ślusarczyka oraz ks. Rafała Buzałę.

Dyrektor krakowskiej Caritas ks. Łukasz Ślusarczyk w swoim kazaniu zwrócił uwagę na trzy ważne rzeczy, których możemy się nauczyć od św. Brata Alberta.

Po pierwsze: św. Brat Albert patrząc na człowieka, widzi człowieka, a nie problem.

Po drugie: świętość jest ukryta w prostych, małych rzeczach, w codziennym, wiernym podążaniu za Chrystusem.

Po trzecie: Jezusa cierpiącego z obrazu Ecce Homo możemy spotkać w ubogich, bezdomnych, chorych, niepełnosprawnych, w ludziach potrzebujących wsparcia, pomocy i miłości.

 

Po Eucharystii uczestnicy zostali zaproszeni do ogrodów Sióstr Albertynek, gdzie przy wspólnym stole mogli cieszyć się atmosferą spotkania i integracji. Na gości czekał bigos, lody, ciasteczka oraz napoje.

Serdecznie dziękujemy wszystkim uczestnikom za obecność i wspólną modlitwę. Szczególne słowa wdzięczności kierujemy do wolontariuszy, którzy z wielkim zaangażowaniem pomogli w przygotowaniu i organizacji tego wydarzenia.

Niech przykład św. Brata Alberta, który uczył, że „trzeba być dobrym jak chleb”, inspiruje nas do codziennej służby drugiemu człowiekowi.

 

Kazanie dyrektora ks. Łukasza Ślusarczyka:

Św. Brat Albert na to pytanie, które zadaje nam dzisiejsza Ewangelia, odpowiedział swoim życiem, swoim powołaniem. I to jest przepiękne. Spróbujmy więc zobaczyć takie 3 odsłony życia św. Brata Alberta, które mogłyby nam pomóc odpowiedzieć na pytanie: Co mam zrobić, aby osiągnąć życie wieczne?

Po pierwsze i chyba najważniejsze to to, że św. Brat Albert patrząc na człowieka, widzi człowieka, a nie problem. Pomijając już to, że nas ludzie denerwują, że są tacy, którzy grają nam na nerwach, których mamy dość – są tacy – ale często my tych ludzi po prostu szufladkujemy, kategoryzujemy: bo ten jest uchodźcą, ten jest bezdomny, ten jest chory, niepełnosprawny, bo ten nie ma zęba, bo ten jest wysoki, ten jest gruby, ten jest niski… I często od tego, do jakiej szufladki trafi ten człowiek w mojej głowie, zależy jak ja tego człowieka traktuję – właśnie dlatego, że ten człowiek staje się dla mnie problemem. (…) Brat Albert mówi zupełnie inaczej: człowiek jest człowiekiem. Poniekąd trochę wyzwaniem, ale jest okazją do tego, żebyś ty z głębi swojego serca wydobył miłość. Brat Albert jak wszyscy wielcy święci Kościoła nie mówi o tym, że ja mam wszystkich lubić, ale chodzi o to, żeby człowieka kochać – jako człowieka – i widzieć człowieka w człowieku, bez szufladkowania, bez opiniowania. (…)

Druga ważna kwestia: kiedy myślimy w ogóle o świętości, także o świętości św. Brata Alberta i o naszej drodze do nieba, to często myślimy sobie, że aby być świętym to trzeba założyć jakiś zakon, zrobić jakąś spektakularną akcję, po prostu coś wielkiego, żeby mnie ludzie zauważyli, żeby o mnie pisali na Tiktoku, na Facebooku, we wszystkich możliwych mediach.

A Święty Brat Albert mówi, że świętość zdobywa się właśnie prostotą. Świętość jest ukryta w prostych, małych, wydawałoby się nawet czasami bzdurnych rzeczach. W takim codziennym, wiernym podążaniu za Chrystusem. Świętość jest ukryta w tym zdaniu, który dzisiaj Pan Jezus powiedział do tego młodzieńca: „Chodź za mną”. To jest ta świętość. Właśnie o to tutaj chodzi. Pójść za Chrystusem. (…) Nie musisz robić nie wiadomo czego, ale być wiernym w rzeczach małych. W takich pięknych gestach miłości, czasem może niezrozumianych przez świat, czasem może wyśmiewanych przez świat, ale w takich właśnie gestach niesamowitych miłości i prostoty.

W końcu, bardzo ważna trzecia kwestia, która nas zgromadzi tutaj przy świętym bracie Albercie: jesteśmy w kościele Ecce Homo. Tutaj jest obraz przedstawiający Jezusa ubiczowanego, cierpiącego. Długo go malował święty brat Albert. Długo patrzył na twarz Jezusa cierpiącego: tego, który jest zbity, poniżony, opluty, odrzucony. Tego, który w tym doświadczeniu cierpienia został sam.

I długo też trwało, zanim brat Albert zobaczył, że ta twarz Jezusa z obrazu Ecce Homo, ona się teleportuje, ona się przenosi. Bo ten Jezus nie zostaje na obrazie, tylko idzie przez Kraków i możemy go spotkać w ubogich, bezdomnych, chorych, niepełnosprawnych, w ludziach potrzebujących wsparcia, pomocy, miłości. W ludziach, których jest dzisiaj bardzo dużo: samotnych, których nikt nie odwiedza, którzy zostali sami. Tam jest Jego twarz, właśnie twarz Jezusa cierpiącego z tego obrazu. I kiedy zadajemy sobie pytanie: co zrobić, żeby osiągnąć niebo, to m.in. właśnie zobaczyć, że twarz Jezusa z obrazu Ecce Homo wędruje po Krakowie i zobaczyć tę twarz odbitą w historiach ludzi, ich życiowych doświadczeniach, często bardzo trudnych, niezrozumiałych dla nas. Ale jeśli zobaczymy tę twarz, to jesteśmy właśnie na dobrej drodze do świętości. Może różnymi drogami, różnymi kanałami, ale do niej trafimy i tą drogą trafimy do świętości.

Patrząc dziś na św. Brata Alberta dziękuję Wam bardzo, że jesteście i że dzięki Wam, Waszej pracy, pracowników, nauczycieli, posłudze wolontariuszy Caritas Archidiecezji Krakowskiej może naprawdę pochwalić się takimi wspaniałymi ludźmi, którzy w tym obrazie Jezusa Ecce Homo widzą nie tylko dzieło sztuki, ale widzą, że twarz z tego obrazu wędruje po Krakowie i po naszej diecezji i wszędzie tam, gdzie staramy się być z ludźmi potrzebującymi. To jest nasza wspólna sprawa, wspólne dzieło i dobrze, że tu jesteśmy, by modlić o siłę i moc, o nadzieję na kolejny rok naszej pracy i posługi. Amen.